Bracia Poniatowscy z Białorusi doczekali się tablicy na grobie

0 726

Bracia Poniatowscy z Białorusi doczekali się tablicy na grobie 

Na cmentarzu żołnierzy Armii Czerwonej na Grzance pochowani są także Polacy. Wielu z nich pochodziło z Białorusi. Niedawno na makowskim cmentarzu pojawiła się tablica nagrobna poświęcona pamięci dwóch braci Poniatowskich, Wiktora i Wincentego, synów Ignacego.

Obydwaj – urodzony w 1906 roku Wiktor i młodszy o 5 lat Wincenty – zginęli tego samego dnia, 12 października 1944 roku pod Makowem. Urodzili się w odległej o niecałe 600 km od Makowa wiosce Sucin w rejonie puchowickim obwodu mińskiego na Białorusi.

Trasa Sucin – Maków Mazowiecki na Google Maps

Wieś jest niewielka, trudno więc znaleźć informacje na jej temat. Wiadomo, że znajduje się tam parafia i kościół pw. Matki Bożej Szkaplerznej.

Powstańcy styczniowi z Sucina

W XIX wieku była to wieś zamieszkana w większości przez Polaków. Jej mieszkańcy brali czynny udział w powstaniu styczniowym. W rosyjskich archiwach zachowało się nazwisko Antoniego Wiernikowskiego syna Michała z Sucin, guberni mińskiej, który 12 czerwca 1864 roku został wyznaczony do zesłania do guberni tomskiej w związku z udziałem w powstaniu. Na zesłanie poszedł także inny mieszkaniec Sucin – Skinder – syn Zygmunta i Franciszki ze Skinderów. Zesłany za karę za udział w powstaniu styczniowym z miejscowości Sutino (obecnie Białoruś) do Tomskiej Guberni razem z żoną Anastazją i roczną córeczką Mirantiną. Informacje te zachowały się w odpisie rękopiśmiennym spisu obywateli okolicy Sutin, wyznaczonych do wysiedlenia z tutejszego kraju do Guberni Tomskiej, podpisanym 12 czerwca 1864 roku przez Naczelnika Wojskowego, pułkownika Sacharowa.

Starania o kościół i księży

Z innych dokumentów wynika, że i po 1945 roku we wsi Sucin i okolicach mieszkało nadal wielu Polaków – katolików. Po śmierci Stalina zaczęli się oni starać o zwrot kościołów.

W 1954 roku Liczna grupa wiernych z Mińska i okolic skierowała do Przewodniczącego Rady Najwyższej ZSRR, Klimenta E. Woroszyłowa (1881- 1969), będącego wówczas kuratorem «spraw religijnych», prośbę o zgodę na otwarcie kościoła w tym mieście. pisano w niej:

My, obywatele miasta Mińska i okolic, zwracamy się do Was, tow. Przewodniczący, z wielką prośbą. My, katolicy w obecnej chwili jesteśmy upośledzeni w porównaniu z obywatelami należącymi do prawosławnej cerkwi i innych wyznań.

Oni wszyscy korzystają z poparcia władz państwowych w postaci dania im cerkwi, synagog, domów modlitwy itd. Tylko my, katolicy, w liczbie kilkudziesięciu tysięcy, nie mamy, w tej ważnej dla nas sprawie, możliwości korzystania choćby tylko z jednego kościoła. Tym bardziej, że nasi ojcowie i dziady mieli w samym Mińsku więcej niż siedem kościołów i księży, w tym także biskupa. Wiadomo nam, że w dużych miastach Związku Sowieckiego, jak Moskwa. Leningrad, Odessa i inne, istnieją kościoły i są księża, którzy korzystają ze swobód, jakie daje Konstytucja Związku Sowieckiego. A nasza Białoruska stolica, Mińsk, daleka jest od tego i zmuszeni jesteśmy tułać się po dalekich miejscowościach w tak zwanej Zachodniej Białorusi albo Litwy i szukać tam kościoła i księdza dla naszych duchowych potrzeb. Szczególnie ciężko jest nam, ludziom w podeszłym i starszym wieku, znosić trudy tych podróży i tułaczki.

Dlatego my, obywatele katolicy miasta Mińska i okolic, zwracamy się do Was z gorącą prośbą, drogi towarzyszu Przewodniczący, spełnijcie naszą prośbę o otwarcie w Mińsku kościoła i o danie nam duszpasterza, biorąc pod uwagę nasze krytyczne położenie, a także i to, że my, nasi ojcowie, bracia i dzieci, z gotowością oddawali swoją krew za wolność naszej Ojczyzny, broniąc jej, w szeregach Armii Sowieckiej, przed faszystowskimi  okupantami”.

Petycję podpisało 896 osób, co było wówczas niezwykłym wydarzeniem. Prośba nie została spełniona.

W sprawozdaniu za IV kwartał 1955, z 21 stycznia 1956 r., pełnomocnik, Sazonow, informował o całym szeregu podań nadesłanych przez katolików z kilku miejscowości, podpisanych przez liczne grupy wiernych (ze Słucka przez 635 osób). Były to prośby o zgodę na jednorazowy przyjazd księdza do Mińska, do Borysowa i do Sucina. Zawiadamiał przy tym władze republikańskie, że na wszystkie prośby odpowiedział negatywnie, ponieważ chodziło o dni, w które przypadał odpust co by spowodowało, jak pisał, zbyt wielki i niepożądany napływ wiernych do danej miejscowości na cmentarz lub na miejsce, na którym niegdyś stał kościół.  (źródło: Roman Dzwonkowski SAC, Katolicy na Białorusi wschodniej – walka o swobody religijne (1945 -1991)-Magazyn Polski NR 1(97) STYCZEŃ 2014).

Wracając do braci Poniatowskich z Sucina. Nie wiemy, kto z ich krewnych odnalazł ich mogiłę na makowskim cmentarzu, ani kto postawił na ich grobie pamiątkową tablicę. Wiemy jednak, że siła więzi rodzinnych przetrwała i pozwoliła na upamiętnienie poległych w walkach o wyzwolenie Makowa Polaków – żołnierzy Armii Czerwonej.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Wdrożyliśmy RODO, chronić i zabezpieczyć Twoje dane osobowe. Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz na to zgodę Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij