Czwartek, 19 Kwietnia 2018 - Adolfa, Tymona, Leona

Działaczki opozycji pytają ministra Mariusza Błaszczaka

Anna Prus i Elżbietą Podleśna, działaczki opozycji, przyjechały do Makowa z Warszawy, specjalnie po to, by zadać pytania ministrowi Mariuszowi Błaszczakowi, ponieważ w Warszawie – jak mówią - nie mają takiej możliwości.
W czasie spotkania na sali w MDK kilka pytań udało się zadać tylko Annie Prus, która pod koniec swego wystąpienia została wybuczana przez uczestników spotkania. Gdy spotkanie dobiegło końca, zapytaliśmy obydwie panie, o co chciały zapytać szefa MON. Zapis rozmowy publikujemy poniżej oraz na filmie.
Anna Prus
Przyjechałam do Makowa Mazowieckiego, bo nie jesteśmy wpuszczani jako obywatele do Sejmu, mamy zakaz z całkiem błahych powodów, czasami za to że ktoś jest świadkiem tego, że jeden ze strażników marszałkowskich był pijany, to są takie dwa przypadki. Zadałam pytanie dotyczące przede wszystkim działania policji za czasów kiedy Mariusz Błaszczak był ministrem spraw wewnętrznych i administracji. Pytałam o zachowanie policji, ponieważ policja ma zwyczaj często legitymować kogoś przez 3 godziny trzymając go w jednym miejscu i nie pozwalając poruszać się po mieście, trzymając np. w radiowozie. Sądy orzekły, kilku sędziów warszawskich orzekło, że jest to postępowanie niezgodne z prawem, mimo to, te zachowania nie ustały.
Kolejne moje pytanie dotyczyło zatrzymania aktywistów  obozów dla puszczy do których jak do innych demonstrantów często nie jest dopuszczany adwokat przez wiele godzin. Jedna z aktywistek została upokorzona w ten sposób, że na komendzie odebrano jej bieliznę, a jeden z policjantów czy też policjantek, wkładała jej palce do pochwy i odbytu, sugerując że ma tam schowane żyletki. Moim zdaniem, jest to absolutnie karygodne.
Kolejne moje pytanie dotyczyło tego, czy nagrody, jakie zostały przyznane ministrom, które zostaną zwrócone na Caritas, będą odpisane od podatku jako darowizna. Co mnie jako podatnika bardzo niepokoi i nie jest do końca to jasnym postępowaniem.
Na na koniec powiedziałam jeszcze, że nie życzę sobie aby kobiety były traktowane jako darmowa siła robocza, ponieważ kiedy była mowa o obniżeniu wieku emerytalnego, to Mariusz Błaszczak powiedział o tym, że kobieta po 60. roku życia może wychowywać wnuki, że każda kobieta ma dzieci i wnuki. To powinien być wybór kobiety, a nie przymus.
Z tymi pytaniami przyjechałam tutaj chcąc zadać je ministrowi.
Elżbieta Podleśna
Przyjechałam z koleżanka z Warszawy do Makowa Mazowieckiego celem zadania pytań Mariuszowi Błaszczakowi, byłemu ministrowi spraw wewnętrznych, ponieważ to głównie tego okresu kiedy był ministrem dotyczyły moje pytania. Dostałam od organizatora mikrofon, jednak nie mogłam już zadać pytań, ponieważ tuż przed tym, właściwie w momencie kiedy zaczęłam je zadawać, minister wstał i zakończył spotkanie. Próbowałam potem poczekać na ministra Błaszczaka i zadać mu te pytania w drodze do samochodu.
Również ja nie jestem w stanie zadać tych pytań w Warszawie. Przepraszam mieszkańców Makowa, jeśli zabrałam jakąś minutę z ich cennego czasu spędzonego z ministrem, ponieważ osobiście mam zakaz wstępu do Sejmu z powodu tego, ze stałam z transparentem z napisem – „Wolne wybory, wolne sądy, wolna Polska”.
Jedno pytanie jakie było jest to, jak pan minister Błaszczak się czuje i pozostali parlamentarzyści , pan senator Mamontow i pan poseł Czartoryski w Sejmie szczelnie otoczonym barierkami i policją. Taka sytuacja nie miała nigdy miejsca w historii parlamentaryzmu polskiego. Jakie fakty sprawiły, że jest tak szczelna ochrona i ile ona kosztuje? Tu mieszkańcy Makowa Mazowieckiego mówili o licznych lukach finansowych dla cennych inicjatyw społecznych. Chciałabym, aby mogli poznać jakie pieniądze daje się na ochronę Sejmu przed własnymi obywatelami. Ja kiedyś mogłam chodzić dookoła Sejmu i nikt mnie nie legitymował i nikt mnie nie powstrzymywał. Nigdy w życiu mi nie przyszło do głowy, że mogę mieć zakaz wstępu do obiektów, w których urzędują moi parlamentarzyści, ludzie na których głosowałam. Tego pytania jednak nie zdążyłam zadać.
Zadałam pytanie, jako osobiście zainteresowana, o 11 Listopada ubiegłego roku, ponieważ jedna z obywatelek Makowa skarżyła się na to, że przez jakichś łobuzów została zwyzywana , spostponowana, kiedy wieszała ulotki o dzisiejszym spotkaniu. Ja zostałam dużo surowiej potraktowana przez osoby, które uważam za nacjonalistów, które uczestniczyły w tzw. Marszu Niepodległości, który miał być imprezą - jak to minister mówił - imprezą rodzinną.  Zostałam w tym Marszu opluta, podobnie jak 14 kobiet, które szły z transparentem „Faszyzm Stop”. Czyli z hasłem, pod którym identyfikować się w Polsce powinni wszyscy.
Chciałam spytać się ministra Błaszczaka, że policja nie interweniowała na rzucane race, na odpalane race, dlaczego nie interweniowała na hasła na banerach, które nawoływały do nienawiści. Bardzo przeszkadzali mi w tym osoby (to trwałoby o wiele krócej) gdyby minister mógł wysłuchać tego co mam do powiedzenia. Pan minister kilkakrotnie podał mi rękę, powiedział, że życzy mi wszystkiego dobrego, właściwie nie powiedział, że jest mu bardzo przykro, powiedział, że jeśli zostałam pobita, czy w inny sposób źle potraktowana, to powinnam to zgłosić. Oczywiście takie sprawy się toczą. Ale właściwie chciałam spytać ministra Błaszczaka dlaczego nie było ani jednego policjanta w trakcie Marszu Niepodległości, ponieważ nie chcieli eskalować. To znaczy, że ten Marsz jest niebezpieczny, to znaczy że policja oddaje miasto osobom, które  niosą tego typu hasła i skandują „Europa biała albo bezludna”.
Ostatnie pytanie jakie miałam do ministra Błaszczaka -  jak się czuje  jako wiceprzewodniczący PIS z faktem, że dwie ofiary katastrofy samolotowej pod Smoleńskiem zostały ekshumowane w tym roku, w dzień rocznicy tej katastrofy, 10 kwietnia, jedna w Krakowie, druga w Warszawie. Jak by się czuł na miejscu rodzin, które przychodząc w dzień śmierci swoich bliskich zastały puste groby, ponieważ ktoś wydał taki nakaz, wbrew ich woli? I wbrew walce o to, aby ekshumacje nie miały miejsce, to ktoś poszedł jeszcze krok dalej, zrobił ekshumacje w dzień śmierci tych ludzi. Na to pytanie, pan minister Błaszczak nie udzielił mi absolutnie żadnej odpowiedzi, cały czas życzył mi wszystkiego dobrego.
Ja też życzę jako człowiekowi, ministrowi Błaszczakowi wszystkiego dobrego, natomiast życzę mu przegranej w jakichkolwiek wyborach i jego formacji politycznej, bo to nie jest prawda, że się słucha ludzi, że okazuje się wrażliwość społeczną. Tylko wybranym co widać na załączonym obrazku.
Na zdjęciu: Anna Prus w czasie zadawania pytań Mariuszowi Błaszczakowi.

2018-04-16 23:54 1073 opozycja; opozycjonistka;

Komentarze

~Mlods

Panie mówią bardzo rozsądnie, mi by się nie chciało wpadać do Makowa tylko po to, więc szacun za to. Tylko szkoda, że mieszkańcy Makowa nie potrafili się zachować, nie ma to jak wyjść na buraki, zamiast zrobic wrażenie ludzi, którzy są w stanie w nadchodzących wyborach nie kierować się emocjami.

~Bohdan56

Sądzę, że ci co buczeli byli wcześniej na mszy w kościele i żarliwie się modlili. Jako katolicy zachowali się bardzo niegodnie. Nie zdarzyło mi się nigdy usłyszeć takiego buczenia w kościele. Bardzo mi wstyd za naszych makowian i bardzo przepraszam Panie, które nie mogły zadać pytań.

~Prawda nas wyzwoli

Brawo za odwagę, szanuję. Wstyd, że w Makowie nie ma osoby, która odważyła by się na taki gest

Dodaj komentarz

Twój mail będzie niewidoczny.